WITOLD DAMASIEWICZ




Wystawa prac malarskich i rysunkowych

20 czerwca - 20 października 1996 r.

Galeria In Spe

Warszawa
ul. Piękna 16B

Witold Damasiewicz - "TŁOCZNIA I"
"TŁOCZNIA I", 1980
bibuła, tusz lawowany, 63x43
wł. Katarzyny Kasprzak



Galeria przyjęła nazwę "In Spe", próbując podkreślić wartość drogi, poszukiwań. W znaku galerii wykorzystano motyw ośmiobocznego labiryntu. W labiryncie obok drogi ważny jest środek, dający poczucie hierarchii wartości. Przekonanie, które za tym stoi, że w sztuce nie wszystko jest uprawnione, nie wszystko jest tyle samo warte, że trzeba wybierać. Stąd pierwsze, podstawowe opowiedzenie się po stronie dzieł, a nie działań, po stronie tego, co zostało rozwiązane na płaszczyźnie rysunku, obrazu. Okazuje się, że to, co wydawałoby się prostym opowiedzeniem się za obrazem, znajduje się poza obszarem współczesnych trendów w sztuce. Jednak z tak wybranego miejsca może być bliżej do twórców niezależnych, pracujących na własny rachunek. Do tych, którzy wiążą swoje nadzieje z malarstwem. Galeria rozpoczyna działalność wystawą prac malarskich i rysunkowych Witolda Damasiewicza nieprzypadkowo. Jest to twórczość dojrzała, o dużym ciężarze samego malarstwa i zawartego w nim przekazu. Witold Damasiewicz był malarzem humanistą. Podstawy wykształcenia wyniósł z domu. Jego ojciec uczył łaciny i greki w wadowickim gimnazjum. W Krakowie studiował jednocześnie filologię polską na Uniwersytecie Jagiellońskim i malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych w pracowni Zbigniewa Pronaszki. W okresie studiów zaprzyjaźnił się z Andrzejem Wróblewskim, współtworzył "Grupę Samokształceniową", do której należeli m.in. Jan Tarasin, Andrzej Wajda, Przemysław Brykalski. Przez dwadzieścia lat uczył w liceum plastycznym. Z wyboru pozostawał poza środowiskiem artystycznym Krakowa. Cenił spokój pracowni i możliwość pracy. Jednocześnie był malarzem zauważonym, w 1976 r. został laureatem prestiżowej Nagrody im. Jan Cybisa, przyznawanej przez grono wybitnych artystów. Ostatnie lata przyniosły wzrost zainteresowania dla twórczością. Wystawa w "Galerii In Spe" nie ma charakteru retrospektywnego, przekrojowego. Eksponowane prace wybrał i przygotował dla tej galerii Damasiewicz, pozostają więc szczególnym przekazem autorskim. Również katalog nie może pokusić się o syntetyczne i całościowe zobaczenie twórczości i osoby Damasiewicza. Pozostaje układem fragmentów wypowiedzi malarza zanotowanych w rozmowach, listach. Jest przypomnieniem Damasiewicza takiego, jakim pozostał w pamięci.

Joanna Stasiak

Witold Damasiewicz - "Autoportret II"
"AUTOPORTRET II", 1984
papier, flamaster, 28x20
Witold Damasiewicz - "Autoportret I"
"AUTOPORTRET I", 1971
papier, węgiel, 28x20
Witold Damasiewicz - "Autoportret IX"
"AUTOPORTRET IX", 1970
papier, flamaster, 28x20





"Podobno zmarli lubią plątać figle" - Witold Damasiewicz





- fragmenty wypowiedzi

O obrotach ciał ludzkich (osobowych)*

Bęben jest wewnątrz nabijany gęsto gwoździami o różnych długościach i średnicach. Ostrza gwoździ sterczą we wszystkich kierunkach. Gigantyczna grzechotka w rękach starych grzechotników. Powierzchnia bębna, niby firmament niebieski, jest nawiercona w otworki gwiazdeczki, których ilość jest nieprzeliczona. Przez otwory wpychają się lub są wpychane ludzkie tłumy osobowe. Po automatycznym zamknięciu klap bęben gigantogrzechotka wprawiony jest w ruch obrotowy, we wszystkich kierunkach i ze specjalnymi fazami, które są przeznaczone na szybkie serie podrzutów i opadów, pikowań i świec, zwolnień i przyśpieszeń. Stłoczona we wnętrzu grzechotki masa osobowa jest - zgodnie z prawami fizyki - podrzucana, nabijana, wybijana, zacierana. Słychać grzechot kości. Z nieprzeliczonych gwiazdeczek otworków broczy przeciek: krew, tkanka łączna, miazga kostna itp., itd. byłych osób fizycznych. Pojazd jest co pewien czas zatrzymywany. Podłącza się potężne, o sile tornada, dmuchawy, które wydmuchują w przestrzeń wokółbębnową pozostałości osobowe, niewycieczone przez gwiazdki. Oczekujące niecierpliwie na swoją kolej tłumy posłusznych, naiwnych i lojalnych osób rozpoczynają szturm do wnętrza giganta. Z kolei wepchnięte zostają do wewnątrz masy osobowe uparte, których jest mniej. Obsługa przyboczna wielkich grzechotników, za przyciśnięciem guzika, wprawia w ponowny ruch fascynującą maszynę. W pewnych odstępach czasu zależnie od fluktuacji stosunków między grzechotniczych niektórzy są wepchnięci przez obsługę przyboczną do zatrzymanego w trybie nadzwyczajnym bębna, który jest wówczas błyskawicznie, metodą natryskową, przemalowywany. W tymże trybie, ku niewymiernej uciesze doraźnych spektatorów, wymieniona jest dekoracja giganta: chorągiewki, wstęgi i confetti. Wspaniała zabawa w gigantyczną grzechotkę i obroty w niej ciał osobowych odbywają się odwiecznie.

* Z listu do Anny Trojanowskiej-Kaczmarskiej, koniec lat siedemdziesiątych

"Apostołowie"**

Współczesna sztuka rozruszała w sposób właściwie nie spotykany do tej pory w dziejach sztuki teren badań. Może on w tej chwili sprawiać wrażenie rozkopanego terenu, na którym widzimy i rury kanalizacyjne, i jakieś szyny zbrojeniowe, i zgromadzony piasek. Jest to wszystko materiał do badania problematyki spraw ludzkich za pomocą środków malarskich, a obecnie nie tylko malarskich, bo od razu trzeba powiedzieć, że ulubionym sposobem stało się także i w plastyce zbieranie kilku dyscyplin dla wzmocnienia działania, dla wzmocnienia wyrazu. I dlaczego uważam to za korzystne? Gdziekolwiek zapuścimy sondy w kierunku wykrywania dalej i dalej, i uporczywiej prawdy o czymkolwiek to dobrze. W wielu wypadkach umysły badające w ten sposób nowe możliwości terenów sztuki postępują dość typowo, jak konkwistadorzy, którzy zdobywając teren po drodze niszczą i burzą zastane. Postępują jak Apostołowie w cudzysłowie przychodzi mi na myśl Zakon Krzyżacki, który głosząc takie a takie prawdy jak wiadomo, morduje po drodze, i grabi. Rewolucjoniści wszystkich czasów, którzy zapatrzeni w swój cel wpadają w doktrynerstwo albo miewają swoje przydługie okresy terroru. Dostrzegam, jak inni koledzy coś w tych awangardach (to głównie awangardowcy zapuszczają się w te tereny) z pasją badają, a po drodze zaczynają terroryzować innych. Myśmy już mieli w dziejach nie tak dawnych okresy obrazoburstwa, które mijały, i okazywało się ich zacietrzewienie, przesada.

**Z rozmowy z Barbarą Majewską, Kraków, 16 października 1988 r.

Witold Damasiewicz - "Walcownia II"
"WALCOWNIA II", 1984
paier, gwasz, 25x19,2
wł. Anny Wrońskiej i Pawła Detki

Obraz

Bronię obrazu. Bronię tym bardziej, że nie odpowiadają mi przejaskrawione próby sięgające aż do szukania idei, zamienienia idei w środki posługujące się nią samą, i na tym koniec. Wszystkie konteksty, załączniki do idei, która ma być wszystkim sama w sobie, kiedyś zapełnią archiwa, ale nie wiem, czy te archiwa będą często odwiedzane. Dobry obraz, mój czy w ogóle, musi ukrywać w sobie zawarty ładunek przemyśleń zaklętych w formę, to wszystko, co nazywamy formą. Forma może być różna. Przecież tak modny od dziesiątków lat potokowy, strumieniowy przebieg procesu ludzkiego i myślenia, i dostrzegania, kiedy równocześnie człowiek myśli o tym, co teraz, i co mu przypomina się, kiedy był chłopcem w szkole, i awantura gdzieś w piwiarni. Wszystko naraz. Dobrze, to jest nawet bardzo modne dzisiaj. Zapomina się o tym, że lepiej będzie, jeśli to będzie proces kontrolowany, co jest chyba właśnie prawdą, bo tylko pijany człowiek nie może kontrolować przebiegu swojej myśli faktycznie, natomiast inny uczestnik życia owszem, u niego to się dzieje; przeżywanie świata, dostrzeganie, mówienie o nim, ale my równocześnie cały czas to układamy. Czymże innym jest przecież malowanie, rzeźbienie, jak nie specyficznym, podniesionym na pewien etap wyższy, kontrolowanym przebiegiem chaosu? Dlaczego? Przecież jak maluję, to wysuwa się to lub tamto w myśli, kładę tę plamę czy realizuję ten pomysł chwilowo, ale za chwilę kontroluję, zmazuję to. Oni tego nie chcą ci współcześni "Apostołowie" zapalczywie działając. Tkwię w trybie nieustannego nawrotu do myślenia malarskiego, nawrotu do roboty nad obrazami. Jest w tym jakieś odczuwalne błogosławieństwo losu. Zabawne, że jednocześnie człowiek może modlić się i kląć w czasie roboty, a ja właśnie używam sobie, jak jestem sam. Obklinam przede wszystkim siebie. Czasami mówię do obrazu "ty cholero", "ty taki owaki", ale głównie mówię to do siebie: typowy wybuch wywołany wpadką przy malowaniu.

Witold Damasiewicz - "Bez tytułu"
Bez tytułu (nr inw. 3549)
papier, flamaster, 28x20

Myślenie ideami***

Człowiek żyje oczami. Każdy człowiek, ale najbardziej my, malarze, którzy poprzez oczy jesteśmy związani z rzeczywistością. Czy to w rzeczywistości otwartej, czy we wnętrzu, chłoniemy oczami obrazy. Zdarza się, że i w pracowni świat mnie zaatakuje. Może to być atak poprzez walory estetyczne albo przez to, co u mnie zawsze odgrywa rolę: poprzez to, że dany element rzeczywistości przeskakuje jak iskra do kwestii idei, które mnie zaprzątają. Bardzo to lubię, bo dzięki temu mam pomysł podsunięty z zewnątrz, służący do rozwoju przedstawienia mojego myślenia ideami. Jak chociażby wczoraj, w chodniku na ul. Lubomirskiego zobaczę układ, który mnie zainteresuje: rysunek popękanych płyt, który nasuwa mi obraz mnicha.

Ślady obcasów - prześwietlone***

Zauważyłem przy własnych obrazach, że niektóre mają takie żarzenie świetlne. Inne przybierają formę mlecznego światła układającego się wedle prawideł światła dziennego i mającego funkcję rozświetlania danej partii przy równoczesnym niezauważaniu światła w tych partiach, które mnie mniej obchodzą w związku z ideą obrazu. Światło w moich obrazach jest zawsze służebne idei obrazu. Światło ma stopnie. Dla przykładu: jest taki obraz pt. "Anioł piorunem rażony", cały w żółciach, pionowy. Tam światło na tej drabinie jest umieszczone gdzieś wyżej. Czy np. "Świątek 20", z przedziurawieniem na światło; to też jest odwrót od ziemi. Równocześnie jest jednak przywiązanie do ziemi. Nawet za pomocą środków formalnych. W "Zmartwychwstaniach", kiedy człowiek wyłania się z ziemi i łapie światło, człowiek wstaje z mroków materii i staje się przez swoją wolę kontaktu lub laskę kontaktu naświetlony. "Syn marnotrawny", który ma na sobie ślady obcasów, różnych klęsk życiowych i prześladowań, ale te ślady obcasów są już prześwietlone.

Przyjęty ból potrafi z człowieka wykrzesać siły, odwrócić uwagę od tych rzeczy, zwrócić uwagę ku tamtym. Ból nie jest głupim wynalazkiem, choć czasami bywa okropny i trudny do aprobaty. Zadawany jakby bezmyślnie. Dlatego jestem człowiekiem wierzącym, pełnym niepokoju, ciągłych pytajników, dlaczego, dlaczego... I mimo to wiara istnieje. Nie jest to silna wiara dana od razu, kiedy człowiek pomimo tego, co się dzieje, jest wyznaczony do tego, żeby wierzył. Jest wiara pomimo zastrzeżeń i wiara bez zastrzeżeń. Jest konflikt pomiędzy światem, w którym się obracamy, a światem światła, inaczej mówiąc sumienia.

Krąg destylacji***

Uważam, że ściąganie wszystkiego w dół, dostrzeganie tylko brzydoty zewnętrznej i wewnętrznej, na co są szczególne ciągoty w naszym stuleciu, że to jest dalszy krok do materializacji myślenia i odczuwania, do materializacji potrzeb. Wtłacza się w ludzi, że wszystko jest ohydne, trywialne i nie istnieje piękno. Znajduje to pełne odzwierciedlenie w wielu współczesnych awangardowych kierunkach. Nic nie jest trwałe. Po cholerę dzieła, które mają trwać w ludziach, odświeżać pewien puls od dokonań starożytnych aż po dzisiaj; a człowiek ma potrzebę ładu, które to słowo kojarzy się ze słowem "ładny", czyli uporządkowany. Obecnie kierunki filozoficzne i im pokrewne niweczą to wyrażenie, dążą do chaosu. Jest to w moim odczuciu jeszcze jeden odgłos nacisku ciemnego. Tak się to koło kręci zamulone i obłotniałe. Przebłyski światła ratują nas w gruncie rzeczy. Gdyby ich zabrakło, to by człowiek zrobił sobie "kęsim, kęsim". Ufam, że istnieje krąg, w którym następuje destylacja ostateczna. Gdybyśmy kończyli na tym bycie, to byłaby to kolejna krzywda. Jeżeli się rozczaruję, to trudno. Chciałbym się nie rozczarować, żeby w końcu pełnej sprawiedliwości stawało się zadość, żeby ci skatowani, uciśnieni doznali wyrównania.

Witold Damasiewicz - "Zebraczka X"
"ŻEBRACZKA X", 1984
papier, gwasz, 40x30
wł. Anny Wrońskiej i Pawła Detki

Dobro i zło***

Nam zostało dane malowanie, i to jest nasz sposób modlenia się. Służby dobru, a jeżeli dobru, to i Bogu. Czym jest ta Istota Absolutna, jeżeli nie połączeniem bezwzględnych wartości, takich jak Dobro, Piękno, Prawda? To już Grecy wiedzieli. Piękną modlitwą są dzielą Rembrandta. Innego rodzaju modlitwą, jakże żarliwą, bywają dzieła El Greca. Nawet obrazy, w których trudniej to dostrzec, poprzez powłokę piękna są też modlitwą. Nie musi być wyrażona idea, a już piękno może graniczyć z wielkim dobrem a zło? Na tym zdaje się polega życie człowieka na zmaganiu się ze złem. Musi wyczuć zło, przede wszystkim w sobie. I określić się jako z tym złem sporny człowiek. Ulegający mu, ale jednak sporny. To rzeczywiście próbowałem w niejednym obrazie przekazać. Myślące zło wyodrębnione samo zło. Tu trzeba wspomnieć strącone anioły, upadek tych mądrych. Myślące istoty wyższego rzędu zniszczone przez wolę grzechu. Podkładem: pycha, wola władzy, ambicja, że jest się najwyższym. Zło jest groźne. Jednocześnie człowiekowi przedstawiony został ślad wewnętrznej jasności; od indywidualnej pracy wewnętrznej zależy, czy ten ślad zacznie się zmieniać w jasność rzeczywistą.

*** Z rozmowy z Joanną Stasiak, Kraków, 22 kwietnia 1995 r.

Ćma
"ĆMA", (nr inw.7621)
papier, węgiel, gwasz, 35x25

WITOLD DAMASIEWICZ

Urodził się w 1919 r. w Wadowicach. Studia na Wydziale Polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego rozpoczął dwa lata przed wojną i ukończył w 1948 roku.

W 1945 roku rozpoczął studia w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, w pracowni malarstwa sztalugowego Zbigniewa Pronaszki, oraz uczestniczył w kursie malarstwa ściennego prowadzonym przez Władysława Taranczewskiego. Był członkiem Koła Samokształceniowego ZAMP w Krakowie. Przez 20 lat, od 1958 r., pracował w Liceum Plastycznym w Krakowie, ucząc rysunku i malarstwa.

W 1976 roku otrzymał Nagrodę im. Jana Cybisa. W 1995 r. został laureatem Nagrody im. Włodzimierza Pietrzaka.

Zmarł 6 stycznia 1996 r. w Krakowie.

Miał ponad 20 wystaw indywidualnych i uczestniczył w ponad 100 pokazach zbiorowych.

WAŻNIEJSZE WYSTAWY INDYWIDUALNE:

  • 1956 - Salon "Po Prostu", Teatr Żydowski, Warszawa (wspólnie z W. Kuntzem i A. Wróblewskim)
  • 1959 - CBWA, Kraków (wspólnie z D. Leszczyńską-Kluzową i M. Więckowską)
  • 1960 - Salon "Współczesności", Teatr Żydowski, Warszawa
  • 1966 - Dom Artysty Plastyka, Warszawa; Pałac Sztuki, Kraków
  • 1972 - Galeria "Arkady" BWA, Kraków; "Wystawy na Pięknej" (redakcja "Życia i Myśli"), Warszawa
  • 1973 - Galeria "Propozycje" PAX, Kraków; Galeria DESA (ul. św. Jana 3) Kraków; BWA, Tarnów
  • 1976 - Dom Artysty Plastyka, Warszawa
  • 1977 - Galeria "am Prater", Berlin
  • 1988 - Galeria "'85", Gdańsk
  • 1991 - Galeria "Podbrzezie", Kraków
  • 1992 - Galeria "Podbrzezie", Kraków
  • 1993 - Cork Arts Society, Cork (Irlandia)
  • 1994 - St. James Gallery, Londyn;Galeria "Podbrzezie", Kraków; Galeria "Pro arte" PAK, Gdańsk; Muzeum, Gorzów Wielkopolski
  • 1995 - Pałac Sztuki, Kraków

UDZIAŁ W WAŻNIEJSZYCH WYSTAWACH ZBIOROWYCH W KRAJU:

  • 1955 - Ogólnopolska Wystawa Polskiej Plastyki ARSENAŁ, Warszawa
  • 1959 - Wystawa Klubu Marg, Rynek Główny 25, Kraków
  • 1971 - Galeria "Pryzmat", Kraków
  • 1974 - "Kraków 74"; Zachęta, Warszawa
  • 1975 - "Myśl Teilharda de Chardin Grafika, rysunek, akwarela", ul. Piękna, Warszawa
  • 1979 - "Pokolenia, tendencje 1979", BWA, Kraków
  • 1979 - "W kręgu Arsenału", Muzeum Okręgowe, Gorzów Wielkopolski

WYSTAWY ZBIOROWE ZA GRANICĄ:

  • 1956 - "Junge Generation", Internazionales Ausstellungszentrum, Berlin
  • 1956 - "Junge Generation", GrassiKunstwerbe Museum, Lipsk
  • 1958 - "Ung Polsk Kunst", Kunstforenig, Bergen
  • 1958 - "Ung Polsk Kunst", Kunstforenig, Narvik
  • 1966 - Wystawa O.K. ZPAP, Bratysława
  • 1969 - Wystawa Malarstwa Polskiego, Samthia (Włochy)
  • 1970 - Wystawa Plastyków Krakowskich, Muzeum Króla Stefana, Szekesfehervar (Węgry)
  • 1972 - Poulalaisia Kuvia, Polska Bilder, Helsingfors Konsthall, Tannenfors Konsmuseet
  • 1973 - Ateny
  • 1973 - Wystawa Malarstwa Polskiego, Montreal
  • 1974 - X Biennale Internationale d'Art, Palais de 1'Europe, Menton
  • 1974 - Art Comtemporain Polonais Peinture et Gravure, Bordeaux
  • 1975 - Art Contemporain Polonais, Foire Internationale de Paris
  • 1977 - "Plenair in Paczków", Kulturhaus Hans Marchwitza, Poczdam
  • 1978 - Wystawa malarstwa i grafiki z Krakowa, Galerie Kłosa Leonhard, Yarrelbusch (RFN)
  • 1980 - Kiinstler aus Krakau, Darmstadt
  • 1984 - Wystawa Sztuki Krakowa, Norymberga
  • 1988 - Tendenzen der krakauer Malerei, Berlin

SPIS PRAC WYSTAWIONYCH OBRAZY

  • 1. "Pobielone groby", 1992, olej, płótno, 131x100, wł. rodziny.
  • 2. "Świątynia", 1990, olej, płótno, 131x100, wł. rodziny.
  • 3. "Psalm", 1966, olej, płótno, 94x69,5, wł. rodziny.
  • 4. "Jednodniówka", 1994, olej, płótno, 92x73, wł. rodziny.
  • 5. "Świątek", 1972, olej, płótno, 72x58, wł. rodziny.
  • 6. "W owalu", 1965, olej, płótno, 45x41, wł. rodziny.
  • 7. "Wachlarze", 1966, olej, płótno, 31x44, wł. rodziny.
  • 8. "Autoportret", 1965, olej, płótno, 36x33, wł. rodziny.
  • 9. "Proces 3", 1973, olej, płótno, 100x80, wł. rodziny.
  • 10. "Tłocznia", 1980, olej, płótno, 70x49,5, wł. Zofii i Wiesława Orońskich.
  • 11. "Mechanizm l Świątek 23", 1983, olej, płótno, 105x80, wł. Zofii i Wiesława Orońskich.
  • GWASZE I RYSUNKI

  • 12. "Walcownia II", 1987, papier, gwasz, 25x19,2, wł. Anny Wrońskiej i Pawła Dętki.
  • 13. "Lampka oliwna III", 1982, papier, flamaster, 21x20, wł. Anny Frąckiewicz i Michała Owadowicza.
  • 14. "Walcownia I", 1987, papier, pastel, gwasz, 25x15,5, wł. Anny Frąckiewicz i Michała Owadowicza.
  • 15. "Madonna I", 1978, papier, gwasz, 67x45, wł. Katarzyny Kasprzak.
  • 16. "Katakumby", 1978, papier, gwasz, 86x61, wł. Jadwigi Marlewskiej.
  • 17. "W celowniku", 1992, papier, kredka, 8x10.
  • 18. "Zwycięstwo", papier, gwasz, 71X50.
  • 19. "Góra trupiej czaszki", 1993, papier, gwasz, 73x44.
  • 20. "Bronowanie", 1989, papier, gwasz, 63x47, wł. Joanny Stasiak.
  • 21. "Płomień", 1993, papier, gwasz, 63x47, wł. Joanny Stasiak.
  • 22. "Stacja", 1990, papier, gwasz, 70x57, wł. rodziny.
  • 23. "Rozerwana rakieta I", 1987, papier, gwasz, 28x21.
  • 24. "Demon", 1991, papier, pastel, gwasz, 30X21.
  • 25. "Tłocznia I", 1980, bibuła, tusz, 63x47, wł. Katarzyny Kasprzak.
  • 26. "Filozof II", 1980, papier, gwasz, 41x30.
  • 27. "Ćma", papier, gwasz, 50x32.
  • 28. "Ćma", 1993, papier, gwasz, 50X32.
  • 29. "Krzak gorejący", 1986, papier, pastel, 30x21.
  • 30. "Ćma", 1990, papier, węgiel, 39X30.
  • 31. "Ćma", 1992, papier, węgiel, 39X30.
  • 32. Bez tytułu (nr inw. 6113), papier, węgiel, 42x29.
  • 33. Bez tytułu (nr inw. 6112), papier, węgiel, 42x29.
  • 34. Bez tytułu (nr inw. 9084), papier, węgiel, sepia, 42x29.
  • 35. Bez tytułu (nr inw. 9068), papier, węgiel, kredka, 42X29.
  • 36. "Głowa I", papier, węgiel, 42x29.
  • 37. "Głowa II", papier, węgiel, 42X29.
  • 38. Bez tytułu (nr inw. 9067), papier, węgiel, 42X29.
  • 39. Bez tytułu (nr inw. 9074), papier, węgiel, 42X29.
  • 40. "Portret matki", koniec lat 70,. papier, tusz, 41x30.
  • 41. "Autoportret", papier, węgiel, 28x21.
  • 42. "Autoportret", papier, węgiel, 14x10.